Strona internetowa radomszczańskich harcerzy

Wyjdź w świat

PODZIEL SIĘ
, / 693 0

14859885_1423452424350968_7493348963386471400_o

„Wyjdź w świat”, to temat tegorocznych jesiennych spotkań w instruktorskim kręgu, które odbyły się w formie rajdu. Odbył się on w Wiśle w dniach 21-23 października.

Do Wisły wyjechaliśmy w piątek po południu, instruktorzy, drużynowi, przyboczni i wędrownicy. Pogoda nie była zachęcająca, padał deszcz i wiał wiatr. Wydawałoby się, że nasza podróż miała mieć melancholijny charakter, jednak harcerz jest zawsze pogodny, dlatego od początku dało się wyczuć dobry humor i ożywione rozmowy wraz z uśmiechem na twarzy, który powodowały jednocześnie, radość z możliwości wspólnego spotkania się i nutka ekscytacji z tego co miało dopiero nastąpić. Pomimo takiej atmosfery podróż i tak wydawała się długa, dlatego po przybyciu na miejsce szybko i sprawnie zakwaterowaliśmy się w schronisku „Granit”. Kolacja pomimo późnej godziny była głośna z powodu gadżetów jakie otrzymał każdy uczestnik. Wkrótce rozpoczęły się wspólne śpiewanki, które trwały do późnej nocy.

Następnego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy na szlak. Humory dopisywały, toteż już po dwóch godzinach zdobyliśmy Skrzyczne. Do tego czasu wypogodziło się i mogliśmy ujrzeć prawdziwą, polską, złotą jesień, która w połączeniu z górskimi widokami dawała widok, którego nie dało się opisać słowami. Tam rozdzieliliśmy się. Szóstka wędrowców udała się w dalszą podróż, a reszta zeszła do Szczyrku. Celem wędrowców była Barania Góra, którą  w żwawym tempie zdobyliśmy po dwóch godzinach wędrówki. Po dalszej wędrówce, gdy reszta uczestników jadła obiad, dotarliśmy wzdłuż Białej i Czarnej Wisełki nad górskie jezioro. Stamtąd zabrał nas i czwórkę innych wędrowców nasz autobus. Przed siedemnastą zjedliśmy obiad, aby punktualnie rozpocząć zajęcia. Na nich podsumowaliśmy zeszły rok i zaplanowaliśmy następny. Potem grupa Alfa czyli młodsi uczestnicy zgłębiała wiedzę na temat hufcowej wspólnoty, a grupa Beta, czyli nasi instruktorzy dyskutowali nad motywacją.

Po zajęciach przyszedł czas na upragnioną kolację, która z resztą była bardzo dobra. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie i nie były to klasyczne kanapki z mielonką, które znamy z normalnych wyjazdów. Następnie rozpoczęła się burzliwa dyskusja na temat bohatera hufca. Wieczorem chętni, których było trochę mniej niż dnia poprzedniego, być może było to spowodowane wędrówką,  udali się na śpiewanki. Chociaż pomimo zmęczenia trwały one krócej, panowała na nich świetna atmosfera.

Po niedzielnym śniadaniu rozpoczęliśmy prace w grupach. Alfa robiła różne kreatywne rzeczy i podsumowała wyjazd, a Beta dyskutowała o kontaktach instruktorskich. Po nich zjedliśmy obiad i niestety opuściliśmy nasze schronisko. Udaliśmy się na wymarzony relaks w Hotelu Gołębiewskim. Część udała się na siłownię, część na basen, a niektórzy tu i tu. Czas tam zleciał nam szybko, następnie udaliśmy się w podróż powrotną. Pomimo żalu z powrotu, nadal umilaliśmy sobie czas grą na gitarze w autobusie. W okolicach wieczornych dotarliśmy z powrotem do Radomska.

Na „jesiennych” byłem, pierwszy raz, jednak z całą pewnością twierdzę, że Ci, którzy nie pojechali mają czego żałować, a sam chętnie pojadę za rok.

Z harcerskim pozdrowieniem:

Czuwaj!

Ćwik Jakub Rochowski

Zapraszamy do oglądania zdjęć na facebook

TG Facebook Comments